czwartek, 21 sierpnia 2014

Patricia Day

Kolejny wokal należy do niepokornej Dunki rodem z kalendarza Pin Up. Wokalistka grupy HorrorPops to jeden z ciekawszych głosów sceny psychobilly. Charakterystyczna chrypa, która pojawia się to tu, to tam dodaje smaku i znakomicie uzupełnia mocną barwę Patricii. Warto dodać, że piosenkarka nie rozstaje się ze swoim kontrabasem, który doskonale harmonizuje z jej głosem. Trudno, niestety, znaleźć nagrania HorrorPops live w dobrej jakości, dlatego z braku innych możliwości dodaję słabszy numer duńskiej grupy, za to z mocnym punktem w postaci wokalu Patricii Day.


niedziela, 27 kwietnia 2014

Anthony Kiedies

Moje zafascynowanie Red Hot Chili Peppers musiało mieć swoje odbicie w eterycznej przestrzeni internetu. Anthony Kiedies, wokalista tej funkiem zakrapianej grupy, swoim ponętnym głosem dotarł do najmroczniejszych meandrów mojej duszy, podbijając tym samym moje ucho. Co jest w tym głosie tak frapującego? Przede wszystkim wyrazista barwa, która sprawia, że Anthony'ego nie sposób pomylić z żadnym innym szansonistą. Wokal mocny, z ciepłą i miękką nutą, łatwo wpadający w ucho.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Charlie i Craig Reid

Charlie i Craig Reid to bliźniaczy duet prosto ze wzgórz Kornwalii, znany pod nazwą The Proclaimers. Nie sposób mówić o nich osobno. Jak na bliźniaków przystało, panowie współbrzmią idealnie. Ich chropowate głosy zlewają się w charakterne harmonie, mile łechtając ucho i wrażliwość słuchacza. Niech nie zmyli was chłopięcy wygląd obu panów. Charlie i Craig to bowiem żywioł sam w sobie, czego wyrazem są choćby takie utwory jak Oh Jean, Letter from America, czy, najbardziej chyba znane, I'm gonna be (500 miles). Bliźniacy z Kornwalii potrafią być także nostalgiczni (Ghost of love, Sunshine on Leith). W tym duecie nie ma "tego słabszego". I choć zdarza im się wokalne faux pas (zwłaszcza obecnie, gdyż panowie mają już swoje lata), to z pewnością głosy kornwalijskich bliźniaków będą przyjemną alternatywą dla muzyki zza oceanu.

środa, 8 stycznia 2014

Brian Setzer

Co sprawia, że to nazwisko wciąż mówi tak niewiele? Nie mam pojęcia, bo to naprawdę dobry muzyk. Moje ucho skacze z radości w rytm dźwięków kreowanych przez tego pana. Brian Setzer to prawdziwy wulkan pozytywnej energii, gotowy do erupcji za każdym razem, gdy wchodzi na scenę. Setzer swoim brudnym, "piaskowym" wokalem niszczy wszelkie foniczne granice. Mocna barwa przykuwa uwagę ucha od pierwszych dźwięków. Król falsetu, książę gitary, zaklinacz dźwięku z orszakiem znakomitych instrumentalistów.




Nie znalazłam żadnego nagrania live z falsetem, dlatego jako bonus nagranie studyjne:



niedziela, 31 marca 2013

Jeff Lynne

Właściciel kolejnego wokalu to prawdziwy człowiek renesansu. Kompozytor, producent, multiinstrumentalista (kolejność przypadkowa) obdarzony charakterystyczną ciepłą barwą. Głos szczególnie przyjazny wszystkim pluszowym uszom. Istny niedźwiedź wśród szansonistów. Nie boi się jednak "cienko piszczeć" i dobrze mu to wychodzi. Nieco zachrypnięty, wciąż jednak nasuwający skojarzenia z pluszowym sierściuchem. Głos futrzasty, ciepły i posłUSZNY.




poniedziałek, 11 czerwca 2012

Emma Gillespie

Bardziej znana jako Emma's Imagination szkocka wokalistka, której struny głosowe wielbię, podziwiam i zazdroszczę posiadania. Gładkie melodie niczym pupa świeżo wykąpanego i nawilżonego oliwką Johnson's Baby niemowlaka. Cudowne zjazdy, subtelne vibrato i w punkt trafione przeskoki. Emma wie, gdzie przycisnąć, żeby popieścić czułe ucho słuchacza.



poniedziałek, 28 maja 2012

Eddie Vedder

Ten sympatyczny, nieco flegmatyczny pan, to uosobienie skromności i prawdy w muzyce. Nie ma może dużych możliwości wokalnych, lecz dusza mi mięknie z każdym razem, gdy owego pana słucham. Eddie Vedder to nie kto inny jak wokalista znanego wszystkim Pearl Jam. Wolę jednak pominąć ten wątek, skupiając się na krótkim - ale za to wybornym - epizodzie solowym. Eddie zmajstrował swój pierwszy album na potrzeby filmu "Into the Wild" (swoją drogą, film fenomenalny - polecam wszystkim wolnym duchom) w reżyserii Seana Penna. Z jakim efektem? Nastawcie uszy i rozkoszujcie się tym pięknym, nieco chrapliwym męskim wokalem.