Moje zafascynowanie Red Hot Chili Peppers musiało mieć swoje odbicie w eterycznej przestrzeni internetu. Anthony Kiedies, wokalista tej funkiem zakrapianej grupy, swoim ponętnym głosem dotarł do najmroczniejszych meandrów mojej duszy, podbijając tym samym moje ucho. Co jest w tym głosie tak frapującego? Przede wszystkim wyrazista barwa, która sprawia, że Anthony'ego nie sposób pomylić z żadnym innym szansonistą. Wokal mocny, z ciepłą i miękką nutą, łatwo wpadający w ucho.
niedziela, 27 kwietnia 2014
poniedziałek, 10 lutego 2014
Charlie i Craig Reid
Charlie i Craig Reid to bliźniaczy duet prosto ze wzgórz Kornwalii, znany pod nazwą The Proclaimers. Nie sposób mówić o nich osobno. Jak na bliźniaków przystało, panowie współbrzmią idealnie. Ich chropowate głosy zlewają się w charakterne harmonie, mile łechtając ucho i wrażliwość słuchacza. Niech nie zmyli was chłopięcy wygląd obu panów. Charlie i Craig to bowiem żywioł sam w sobie, czego wyrazem są choćby takie utwory jak Oh Jean, Letter from America, czy, najbardziej chyba znane, I'm gonna be (500 miles). Bliźniacy z Kornwalii potrafią być także nostalgiczni (Ghost of love, Sunshine on Leith). W tym duecie nie ma "tego słabszego". I choć zdarza im się wokalne faux pas (zwłaszcza obecnie, gdyż panowie mają już swoje lata), to z pewnością głosy kornwalijskich bliźniaków będą przyjemną alternatywą dla muzyki zza oceanu.
środa, 8 stycznia 2014
Brian Setzer
Co sprawia, że to nazwisko wciąż mówi tak niewiele? Nie mam pojęcia, bo to naprawdę dobry muzyk. Moje ucho skacze z radości w rytm dźwięków kreowanych przez tego pana. Brian Setzer to prawdziwy wulkan pozytywnej energii, gotowy do erupcji za każdym razem, gdy wchodzi na scenę. Setzer swoim brudnym, "piaskowym" wokalem niszczy wszelkie foniczne granice. Mocna barwa przykuwa uwagę ucha od pierwszych dźwięków. Król falsetu, książę gitary, zaklinacz dźwięku z orszakiem znakomitych instrumentalistów.
Nie znalazłam żadnego nagrania live z falsetem, dlatego jako bonus nagranie studyjne:
niedziela, 31 marca 2013
Jeff Lynne
Właściciel kolejnego wokalu to prawdziwy człowiek renesansu. Kompozytor, producent, multiinstrumentalista (kolejność przypadkowa) obdarzony charakterystyczną ciepłą barwą. Głos szczególnie przyjazny wszystkim pluszowym uszom. Istny niedźwiedź wśród szansonistów. Nie boi się jednak "cienko piszczeć" i dobrze mu to wychodzi. Nieco zachrypnięty, wciąż jednak nasuwający skojarzenia z pluszowym sierściuchem. Głos futrzasty, ciepły i posłUSZNY.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Emma Gillespie
Bardziej znana jako Emma's Imagination szkocka wokalistka, której struny głosowe wielbię, podziwiam i zazdroszczę posiadania. Gładkie melodie niczym pupa świeżo wykąpanego i nawilżonego oliwką Johnson's Baby niemowlaka. Cudowne zjazdy, subtelne vibrato i w punkt trafione przeskoki. Emma wie, gdzie przycisnąć, żeby popieścić czułe ucho słuchacza.
poniedziałek, 28 maja 2012
Eddie Vedder
Ten sympatyczny, nieco flegmatyczny pan, to uosobienie skromności i prawdy w muzyce. Nie ma może dużych możliwości wokalnych, lecz dusza mi mięknie z każdym razem, gdy owego pana słucham. Eddie Vedder to nie kto inny jak wokalista znanego wszystkim Pearl Jam. Wolę jednak pominąć ten wątek, skupiając się na krótkim - ale za to wybornym - epizodzie solowym. Eddie zmajstrował swój pierwszy album na potrzeby filmu "Into the Wild" (swoją drogą, film fenomenalny - polecam wszystkim wolnym duchom) w reżyserii Seana Penna. Z jakim efektem? Nastawcie uszy i rozkoszujcie się tym pięknym, nieco chrapliwym męskim wokalem.
czwartek, 19 kwietnia 2012
Agnetha Fältskog
Dawno temu, zanim internet stał się powszechny, a pop był jeszcze muzyką, nastolatka z centrali telefonicznej postanowiła zająć się śpiewaniem. Nazwisko mówi niewiele, ale jej głos zna każdy. Wystarczy powiedzieć "ABBA" i wszystko staje się jasne. Najcenniejszy "nabytek" szwedzkiej grupy*. Ozdoba lat 70. z silnym głosem i zmysłem kompozytorskim.
*z całym szacunkiem dla Fridy
Subskrybuj:
Posty (Atom)